Theme by Kran

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czystość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czystość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 czerwca 2016

Ograniczenia

"- Ja­kiego ko­loru jest Two­je niebo?
- Niebies­kie.
- Ja­kiego ko­loru jest drze­wo przed Twoim do­mem?
- Zielo­ne.
- A Two­je oczy?
- Piw­ne.
- A rzeczy­wis­tość, która Cię otacza?
- Sza­ra. Sza­re uli­ce, sza­re blo­ki, szarzy ludzie.
-Widzisz, mo­je niebo jest błękit­ne. Pod­czas zacho­du słońca czer­wo­no-po­marańczo­we, pod­czas burzy gra­nato­wo-sza­re,a gdy pa­da śnieg białe. Drze­wo, które widzę z mo­jego ok­na jest jas­no­zielo­ne, można również dot­rzeć od­cienie se­ledy­nu, pis­tacji i ziele­ni bu­tel­ko­wej. Oczy mam brązo­we z przebłys­ka­mi ziele­ni i żółci. A rzeczy­wis­tość? Mo­ja rzeczy­wis­tość jest ko­loro­wa. Ko­loro­we liście na uli­cach, ko­loro­we fi­ran­ki w ok­nach i ko­loro­we ub­ra­nia ludzi. "

Odnoszę wrażenie, że my- ludzie, zamykamy się w szarych klatkach. Ograniczamy tym swój umysł i wyobraźnię. Poruszamy się jak w schemacie. Widzimy to co chcemy widzieć, a resztę wypieramy. Wierzę, że siła umysłu jest niewyobrażalna. Ograniczony nie może pracować pełną parą. Warto wypuścić go z klatki i pozwolić odbierać wszystko inaczej, po swojemu. Nie martwiąc się tym co ktoś inny pomyśli. Żyjąc, ograniczając własną wyobraźnię tylu rzeczy nie widzimy. Omija nas tyle wyjątkowych odczuć i emocji. Otwórzcie się, wpuśćcie do swojego więcej kolorów i wrażeń. Dopiero wtedy stan, w którym istniejemy, można nazwać życiem. 

ilustracja: https://www.facebook.com/WObiektywieM
 

Jeśli potrzebujesz pomocy, PISZ: wyjdzzcieniapomoc@gmail.com
Zapraszam: KLIK

sobota, 4 czerwca 2016

Nienawiść, a miłość.


„Nie mam czasu nienawidzić tych, którzy mnie nienawidzą. Jestem zajęta kochaniem tych, którzy mnie kochają.” Najpiękniejszą rzeczą, której nauczyłam się w życiu jest umiejętność kochania każdego człowieka. Niezależnie od tego jaką mi krzywdę wyrządził. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nie istnieje na świecie osoba której nienawidzę. Nie używam słowa: Nienawidzę. Uważam to słowo za zbyt silne, aby człowiek mógł je wypowiadać. Wiele osób mówi: „Nienawidzę szkoły, nienawidzę matematyki, nienawidzę swoich rodziców.” Zastanawiam się czy oni w ogóle wiedzą co mówią i co znaczą te słowa. Zdaję sobie sprawę, że te słowa wypowiadane są najczęściej w silnych emocjach. Dlatego uważam je za puste i nieprawdziwe. No, ale przejdę do piękna miłości. Aby mogła istnieć miłość potrzebne jest również wybaczenie. Bez miłości nie istniałoby życie. Ludzie byliby jak zaprogramowane roboty bez uczuć. Wyobrażacie sobie taki świat? Świat, w którym mama nie czyta bajki na dobranoc, albo małżeństwo nie uśmiecha się do siebie? Ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Miłość pozwala nam istnieć. Sprawia, że zachód słońca jest wyjątkowy. Jest wiele osób, które nie akceptują mojego podejścia. Jak można kochać każdego?? Przecież to niemożliwe! Otóż można. Wyobraź sobie, że w każdym z nas znajduje się życie. Największy dar. W sercu każdego człowieka jest również Bóg. Czy mówiąc człowiekowi, że go nienawidzisz, nie mówisz, że nienawidzisz Boga? Spotykałam się z krytyką. Że jestem dziwna, że to co mówię jest fałszywe. Był nawet pewien czas w moim życiu, kiedy się tym przejmowałam. Potem uświadomiłam sobie, że te osoby mnie po prostu nie akceptują. A brak akceptacji to tylko opinia. Przestałam się nimi przejmować. Mówiłam im wręcz prosto w oczy słowa: Kocham Cię. Taka odpowiedź ogniem na ogień była idealnym rozwiązaniem. Pokazałam, że jestem na tyle siła, aby nie przejmować się tym co o mnie mówią i nie zmienię się, bo jestem taka jaka jestem i lubię tą miłość w sobie. Jak nauczyć się takiej postawy? Odpowiedzi miłością na nienawiść, wybaczania tym którzy mnie stale krzywdzą? U mnie przyszło to samo. Uświadomiłam sobie w pewnym momencie, że nienawiść i gniew to nie żadna droga. Że warto nieść miłość. Uczyć kochać. Niżej możecie przeczytać modlitwę św. Franciszka z Asyżu. Jest to moja ulubiona modlitwa. Mówi o miłości, pokorze i poświęceniu. Powiesiłam ją sobie w ważnym dla mnie miejscu w moim pokoju. Czytam ją codziennie, aby pamiętać, czego chcę w życiu. :)
Przeczytajcie uważnie!

"O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,
Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
Światło tam, gdzie panuje mrok;
Radość tam, gdzie panuje smutek.

Spraw abyśmy mogli,
Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
Nie tyle szukać miłości, co kochać;

Albowiem dając, otrzymujemy;
Wybaczając, zyskujemy przebaczenie,
A umierając, rodzimy się do wiecznego życia."

Piękne, prawda? Zachęcam do wracania do tej modlitwy. Codziennie róbcie mały kroczek. Wystarczy jeden. Może zamiast wściekać się na koleżankę, że zgubiła Wasz długopis, uśmiechnijcie się do niej i powiedźcie, że nic się nie stało. Zamiast patrzeć jak Wasza mama sprząta po całym dniu pracy, spytajcie ją czy możecie jakoś pomóc. Jeden mały krok. Codziennie jeden. Ostatecznie Wasza praca przyniesie wspaniałe owoce. :)))

Jeśli potrzebujesz pomocy, PISZ: wyjdzzcieniapomoc@gmail.com
Zapraszam: KLIK


ilustracja: W obiektywie M. KLIK

sobota, 28 maja 2016

Odnajduję siebie.

Wpis ten dedykuję Włodkowi Markowiczowi. Za ogromną pomoc i kopa pozytywnej energii. :)
Dziękuję.


Gdzieś ponad tym wszystkim, wykiełkowała niczym nie skażona nadzieja, z zielonymi listkami, pozwalającymi mi na nowo uwierzyć. Wiele się pozmieniało. Słońce odzyskało swój blask, a we mnie samej jakby wróciło życie. Cokolwiek mnie bolało - odeszło - i wróci dopiero, gdy sama pozwolę sobie na upadek. Wszystko to czego się bałam, przed czym uciekałam dziś sprawia, że jestem u góry. Bałam się miłości, choć głęboko wierzyłam, że tylko ona potrafi mnie uleczyć. Żadne leki czy szpitale. Tylko miłość.

Jak odnajduję siebie? Przede mną jeszcze długa droga i wiele pracy. Ale jakiś impuls sprawił, że te dwie osoby, które mam w sobie, zaczęły ze sobą walczyć. Mówiłam sobie zawsze- łap chwilę, korzystaj z życia. Ale wiecie co? Byłam cholerną hipokrytką. Wcale tego nie robiłam. Zostawiałam świeczki i nowe sukienki na szczególną okazję. A przecież ta okazja jest tu i teraz. Czekając na coś co ma się wydarzyć, można przeoczyć wszystko to co najpiękniejsze. W podświadomości wiedziałam kim jestem. Że jestem dobra, że kocham pomagać. Wiedziałam dużo o sobie, a mówiłam co innego. Kochałam taką siebie, a próbowałam sobie uświadomić, że jest zupełnie inaczej. Czy gdybym była zła i nie ceniła siebie, szukałabym pomocy, chodziła na terapię? Zrobiłam to z szacunku do siebie. Chciałam być szczęśliwa bo wiem że na to zasługuję.

Jestem uzależniona od myślenia. Kocham to. Zapalone świeczki, muzyka. Ja i moje myśli. Prawdziwa bajka. Pozwalam sobie teraz na to. Nie boję się ciemnych myśli. One i tak nadejdą. A co wtedy? Przypomnę sobie co dziś obiecałam. Nie lubię obietnic, zwykle ich nie składam. Dziś to zrobiłam, w dodatku samej sobie. Zawsze kiedy przyjdzie mrok i spróbują porwać mnie cienie, rozświetlę je miłością. Brzmi banalnie? Być może, ale wtedy kiedy to tylko słowa. W praktyce to niesamowite piękno.

Omnia vincit Amor est nos cedamus Amori
Miłość przezwycięży wszystko, więc i my się jej poddajmy.

Pamiętam tę sentencję z lekcji łaciny. Jest ona najważniejszym zdaniem w moim życiu i nią staram się kierować. 

Wszystko komplikujemy, zamiast żyć tak prosto, naturalnie. Słuchać swojego wnętrza. Zamiast mówić co czujemy, wolimy spiskować. Bez tego wszystkiego, życie jest naprawdę piękne. Kiedy odczuwamy smutek, często próbujemy na siłę wmawiać sobie optymizm. Udajemy. Ale czy nie lepiej położyć się, posłuchać siebie i dać sobie prawo do gorszego dnia, do słabości, do smutku czy innych ludzkich emocji?

A wystarczyło tylko patrzeć przed siebie. Zawsze w przód. Zawsze w przyszłość. Nie tylko w jeden, martwy punkt, ale całościowo i wytrwale. Doceniać teraźniejszość. Tak, by nie przegapić aniołów na swej drodze i nie potknąć się o własną słabość, choć i to bywa przecież potrzebne.

Jeśli potrzebujesz pomocy, PISZ: wyjdzzcieniapomoc@gmail.com
Zapraszam: KLIK
















http://tylko-szum.blogspot.com/ autor ilustracji

piątek, 6 maja 2016

nadzieja?

Przytulam policzek do zimnej powierzchni dna. Czuję dotyk każdego kamienia, każdego ziarenka piasku. W oczy wpada mi poruszony przeszywającym wiatrem kosmyk włosów. Nie potrzebuję nic innego, tylko Ciebie. Chcę iść do przodu, unieść się i wyjść z tego miejsca, ale nie potrafię znaleźć w sobie nawet siły na odgarnięcie pasma włosów. Rozglądam się wokół, lecz odczuwam tylko wszechobecną pustkę. Cicho łudzę się, że jest jakieś miejsce, w którym poczuję się bezpiecznie. Wtedy przychodzisz Ty. Nie oceniasz, nie krytykujesz, po prostu jesteś. Patrzysz na mnie w dziwny sposób. Zaintrygowana odwzajemniam spojrzenie. Zawsze bałam się patrzyć ludziom w oczy. Wstydziłam się tego czym jestem. Teraz jest inaczej. W Twoich oczach widzę coś innego niż do tej pory. Nie widziałam tych emocji w innych ludziach. Przestraszona, zamykam oczy. Nie wytrzymałam. W mojej głowie pojawiają się wspaniałe wizje. Układam głowę na szynie. Wskakuję pod samochody niczym dziecko w kałużę. Wszystko po to aby zakończyć ból. Nagle czuję Twój dotyk. Przytulam się do Twojej piersi. Wiedziałeś o czym myślę, dobrze wiedziałeś, że to kolejny gorszy dzień. Zawsze zjawiałeś się tak nagle, nie mogłam tego przewidzieć. Jak anioł, któremu ludzie odebrali skrzydła. Znosiłeś wszystko. Moje użalanie się, moje myśli samobójcze, moje cierpienie, płacz. Słuchałeś jak opowiadam o osobie, którą rzekomo tak bardzo kocham. Byłeś i nie wypuszczałeś mnie, dopóki nie byłam bezpieczna. Trzymałeś tak mocno, nawet kiedy trzymałam w rękach coś czym chciałam się zranić. Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam czym jest miłość. Jeszcze rok temu byłam pewna, że rozumiem to uczucie. Dostawałam kwiaty, pocałunki i wyznania. Ale to nie była miłość. Wiele razy mówiłeś, że mnie kochasz, ale byłam zbyt głupia, aby to zrozumieć. Zapnij pasy, uśmiechnij się, jesteś silna, jestem przy Tobie, jesteś piękna, odprowadzę Cię, chcę mieć pewność, że wszystko jest w porządku. To były prawdziwe wyznania. Traktowałam siebie tak źle, że nie rozumiałam jak można traktować mnie dobrze. Prowokowałam Cię do tego, żebyś mnie nienawidził. A Ty wciąż byłeś. Mam najwspanialszego chłopaka na świecie. Pokochał mnie w największym piekle, leżącą na dnie. Teraz pomógł mi unieść się ponad chmury. Nie wyręczył, tylko podał dłoń. Nie wierzyłam w miłość. Ale prawda jest taka, że nie wyleczą mnie leki. Wyleczy mnie to co piękne. Głęboko wierzę, że mnie wyleczy. Nie tylko miłość od innych, ale głównie ta którą noszę w sobie. Odnalazłam nadzieję.


Jeśli potrzebujesz pomocy, PISZ: wyjdzzcieniapomoc@gmail.com
Zapraszam: KLIK



wtorek, 5 kwietnia 2016

Nie jesteście sami.

Moi kochani! TO BARDZO WAŻNY WPIS. Proszę o uwagę.

Jest wiele osób z chorą duszą. Rozsypani na kawałki. Chorujący na depresję. Okaleczający się.

Chcę pomóc. Uniknąć tragedii. Wiem, jestem młoda. Przeszłam jednak dużo. Możemy pomóc sobie nawzajem. Niby są telefony zaufania... ale szczerze, udało się Wam kiedyś tam dodzwonić? Ja usiłowałam, bo miałam takie zadanie na imprezie. Bez skutku. Jeśli masz jakiś problem, nie dajesz sobie rady lub po prostu potrzebujesz pogadać:

1) PISZ: wyjdzzcieniapomoc@gmail.com

Mail specjalnie założony na tę okazję. Będę odpisywać regularnie.

2) Utworzyłam grupę. Naszą małą oazę. Grupę ludzi, którzy będą się raz na jakiś czas spotykać. Choćby na kawę. Rozmawiać, dzielić się przemyśleniami, sposobami na radzenie sobie z chorobą. Utworzyłam tajną grupę na facebooku. Tajną, bo wiem, że większość z Was ukrywa swoje problemy pod maską uśmiechu. Jeśli chcecie dołączyć do Oazy napiszcie maila. Dodam Was i na grupie napiszę więcej. 

Kochani! Każdy ma jakiś problem. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że możecie napisać. Nie prowadzę tego bloga dla sławy, choć wiem, że rozgłos jest potrzebny aby moja pomoc dotarła do większego grona. Zapraszam do udostępniania. Może nasza oaza ostatecznie zdominuje całą pustynię? :) Trzymajcie się!

Chciałabym dodać jeszcze jedną, ważną informację. Nie jestem jeszcze psychologiem. Swoje wypowiedzi będę konsultowała ze specjalistą. Chciałabym jednak podkreślić, że mogę Was wspierać i pełnić bardziej rolę podobną do przyjaciela, ale nie rozwiążę sama wszystkich waszych problemów. Czasem potrzebna jest wizyta u psychologa bądź psychiatry. Warto to wiedzieć. Niektórzy z Was potrzebują pomocy lekarza specjalisty i do niego będę odsyłać. Zachęcam każdego odrzucić wstyd i wybrać się w razie trudniejszych problemów.

Ilustracja: http://www.tylko-szum.blogspot.com/

niedziela, 20 marca 2016

Kontynuacja- przyjaźń z osobą chorą



„Nie chcę już dłużej tak żyć”

Nie jestem pewna, czy ona w ogóle pamięta, kiedy to mówiła. Widziałam, jak płacze, jak wyrywa sobie włosy z głowy i błaga, by przestał mówić. Obserwowałam, jak odwraca się, krzyczy coraz głośniej, prosi o ciszę.

Problem polega tylko na tym, że nikt nic nie mówił.

To był jedyny raz, kiedy nie potrafiłam zachować spokoju i łzy same potoczyły się po moich policzkach. Wiedziałam, że nikt inny do niej nie dotrze; nie teraz, kiedy głosy w jej głowie zagłuszają prawdziwy świat, i z każdą sekundą byłam na siebie coraz bardziej wściekła, że zawodzę wtedy, kiedy najbardziej mnie potrzebuje. Ten dzień był najgorszym od momentu, w którym zorientowałam się, że z Pauliną jest coś nie w porządku.

Od początku naszej znajomości wiedziałam, że jest wyjątkowa. Czy jednak ponad rok temu powiedziałabym, że moja najlepsza przyjaciółka, taka, z którą łączy mnie więź jedna na milion, jest chora psychicznie?

W życiu.

Wydawała mi się najbardziej optymistyczną, radosną osobą na całym świecie. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, jaki ogrom cierpienia dźwiga ze sobą każdego dnia. Dopiero w wakacje wszystko posypało się w tempie lawiny.

Okłamała mnie. Więcej niż raz. Wypłakałam milion łez, bo myślałam, że jest śmiertelnie chora i umrze. To nie była prawda. Nie wierzyłam już w kolejne choroby, które sobie wymyślała, w kolejne wydarzenia które rzekomo miały miejsce. Które miały wzbudzić moje współczucie, pozyskać moją atencję.

Dlaczego zatem po prostu nie olałam sprawy?

Ponieważ Paulina nie jest kłamcą. Czułam, po prostu wiedziałam, że nie jest taka z natury. Możecie nazwać mnie naiwną, możecie nazwać mnie głupią, ale po prostu nie mogłam jej tak zostawić. Cierpiałam przez nią nie raz, nie dwa, nie trzy. Starałam się nigdy nie dawać po sobie tego poznać. W głębi serca wiedziałam, że jeśli ja się odsunę, ona zostanie zupełnie sama. Że będzie się karać za mój smutek.

Koniec września. Paulina trafia do szpitala. Pozwolę sobie pominąć samo funkcjonowanie tej placówki. Zostawię może do przemyślenia pytanie: jak to się stało, że dziewczyna przyszła z gładkimi rękoma, a w trakcie pobytu pocięła sobie nie tylko przedramiona, ale i nogi?

Grudzień. Paulina wraca do szkoły. Robi mi niespodziankę, obie ryczymy, dostaję jeden z najpiękniejszych prezentów w moim życiu, zeszyt zrobiony przez moją przyjaciółkę. Przez cały grudzień ma ataki głosów, które słyszy tylko ona. Mogę tylko wyobrazić sobie, jak to jest.

Nagle okazuje się, że niektórym przeszkadza, że Paulina ma blizny. Nagle okazuje się, że szkoła nie jest w żaden sposób przygotowana na tego typu sytuacje. Nagle okazuje się, że szkołę interesuje tylko i wyłącznie to, co dzieje się na jej terenie. Wnioskuję, że po przekroczeniu progu nie jestem już uczniem, tak? (Z tego miejsca przepraszam, ale niestety- to jest wrażenie, które odniosłam; że nikt nie chce jej pomóc).

Koniec grudnia. Paulina wraca do szpitala. Odsuwa się ode mnie, nie mogę nawiązać z nią więzi. Mam wrażenie, że zupełnie jej nie znam. Nie mogę zrozumieć jej myśli. Nie rozumiem, jak można nie chcieć żyć. Nie potrafię pojąć, dlaczego karze się za coś, co nie jest jej winą. Czuję, że się zmieniła.

Nie będę nikogo oszukiwać. Miało być szczerze. Paulina mnie wkurza. Często zachowuje się nieodpowiedzialnie, dziecinnie. Czasem znów wzrok ma taki, jakby przeżyła już tysiąc lat i podejmuje decyzje człowieka dorosłego.

Z drugiej strony wiem, że ona jest przy mnie. To ona wysłuchiwała mojego ryku, gdy zerwał ze mną chłopak, to ona siedziała ze mną z zieloną, okropnie pieczącą maseczką na twarzy, to z nią widziałam jedyny wschód słońca.

Wiem, że jest chora. Akceptuję ją taką, jaką jest. Jestem jej głosem rozsądku, gdy zaczyna działać idiotycznie.

Paulina jest wrażliwa na piękno tego świata bardziej niż ktokolwiek inny. Dzięki niej zwracam uwagę na szczegóły.
Dzięki niej patrzę głębiej. Doceniam małe rzeczy, krótkie chwile.
Wiem, że jej optymizm miał zakrywać prawdziwy dramat. Nie wierzę jednak, że to była tylko maska.

Paulina jest tą uśmiechniętą dziewczyną w białej sukience, z wiankiem na głowie.
Paulina głośno śpiewa.
Paulina jest tancerką.
Paulina jest moją najlepszą przyjaciółką.






~I know we’re different, but deep inside us we’re not that different at all~


Dziękuję Ci moje słońce i gwiazdy, że ze mną jesteś. :* Martusia, jesteś cudowna. Nie mam słów.

wtorek, 15 marca 2016

Dziecięca niewinność



Pamiętacie jak byliście mali? Cieszyliście się wtedy nawet z małej łopatki. Nie baliście się marzyć, kochać, nie kryliście emocji w sobie. Dzieci są wspaniałe. Są przede wszystkim czyste. Nie zostały jeszcze splamione całym złem tego świata. Można zauważyć w nich niewinność, beztroskę oraz czystość. Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma wypowiedziami mojej młodszej siostrzyczki. Ma zaledwie pięć lat.


-Paulina, czy Bóg potrafi zrobić wszystko?- więc jej taka pewna odpowiedziałam:
-No tak.
-Nie, Nie potrafi przestać nas kochać przecież




Oto mój skarb. Jest piękna. Ma czystą duszyczkę. Kocham jej beztroskę. Kocham sposób w jaki mówi o życiu. Czasem jest niegrzeczna i potrafi wywrócić pokój do góry nogami, ale jej wnętrze jest przepiękne. Ma na imię Łucja. Miała być Święta, a wyszedł Łobuz Aniołek.


Łucja -Paulinka, lubisz tańczyć?
Paulina -A lubisz oddychać?
Łucja -Kocham, bo Bóg stworzył piękny świat i mogę w nim żyć
Paulina -To ja kocham tańczyć bo mogę żyć i widzieć piękno w tym świecie.
Łucja -Czyli bez tańczenia byłabyś smutna?
Paulina -tak
Łucja -hmmm a wiesz ze ja tez lubię tańczyć?
Paulina -wiem. Chodzisz do mojej Pani na zajęcia. A lubisz chodzić na te zajęcia?
Łucja -a lubisz oddychać?

Przyznam się, że mnie wtedy zaskoczyła.


A oto wywiad z moją Siostrą. :)

P: Co to jest życie?
L: Życie to ludzie, że mogą oddychać i chodzić. Trzeba dbać o naszą planetę. Nie można ścinać drzew, żeby było czyste powietrze.
P: Kto to jest Bóg?
L: Bóg to ten, który jest w Niebie albo w Kościele. Nie wiem. Chyba wszędzie. Bóg to ten co nas uczy w kościółku.
P: Czego uczy Bóg?
L: Że trzeba być grzecznym i dobrym. Że wszyscy to bracia.
P: A o co się modlisz do Boga?
L: Za wszystko co jest dobre. Prawda, że to najważniejsze Paulinka? I żeby ludzie nie chorowali i nie było burzy. I modliłam się za Jagodę bo mnie dziś biła.
P: Czy można się gniewać na Boga?
L: Nie, bo wtedy zapowie burzę.
P: Co to jest szczęście?
L: żeby się ładnie modlić. Że słońce ładnie świeci. Że Pan Jezus jest kochany.
P: A kiedy ludzie się kochają?
L: Kiedy są ze sobą zawsze. Nawet jak są na siebie źli. Kiedy razem płaczą i kiedy są szczęśliwi. Kochają się kiedy nic na świecie nie wygra.

A oto mała Paulinka. Miała już sporo problemów jak na swój wiek i dużo przeszła, ale nie myślała o smutku. Cieszyła się z każdej chwili. Nie zapominajcie o swojej dziecięcej wrażliwości. Pielęgnujcie ją. To ogromny skarb, który łatwo w tych czasach stracić.